więc ma na nich dużo pedofilskich materiałów, którymi może ich szantażować
To samo jest w innych miejscach:
UPDATE 07.07.2026 r.
Co się stało z Kosteckim?
Po przeniesieniu do warszawskiej mordowni (więzienia), został pogryziony przez komary (przed uduszeniem wstrzyknięto mu clonazepam), a duszono go przy grawitacji działającej poziomo.
Potem ministerstwo prawdy ogłosiło w telewizorni, że nie popełnił samobója i tyle. Część społeczeństwa pewnie to łyknęła, ale pozostała reszta zrobiła się jeszcze bardziej sceptyczna w stosunku do oficjalnej wersji wydarzeń.
Ktoś od Ziobry chciał się pochwalić przed szefem i próbował nawet pośmiertne zdjęcie Kosteckiemu wykonać:
Dawid Kostecki zmarł w areszcie śledczym na Białołęce. Po jego śmierci do celi miał wejść przedstawiciel ministerstwa sprawiedliwości, który chciał sfotografować ciało pięściarza. Tak uważa Edyta Kostecka w liście przesłanym Jarosławowi Kaczyńskiemu.
„Pan prokurator Kapuściński zeznał, a był w celi mego męża, że do celi wchodził przedstawiciel ministerstwa sprawiedliwości i chciał robić zdjęcie memu zmarłemu mężowi po to, aby przekazać to zdjęcie ministrowi sprawiedliwości. Po co rządowi zdjęcie mego zmarłego męża? I dlaczego odsunięto od prowadzenia sprawy tego prokuratora, który ujawnił ślady na szyi? Czy dlatego, że nie zgodził się na to zdjęcie?” – napisała Edyta Kostecka w liście przesłanym prezesowi Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławowi Kaczyńskiemu. Do korespondencji dotarło Radio ZET, publikując jej pełną treść.
Z nieoficjalnych informacji Radia ZET wynika, iż „o próbie robienia zdjęć telefonem zeznali podczas ostatnich przesłuchań prokurator Kapuściński oraz policjant, który brał z nim udział w oględzinach. Prokurator Kapuściński wyprosił z celi osobę, która miała być przedstawicielem resortu. Na pytanie, dla kogo chciała robić zdjęcia, urzędnik miał odpowiedzieć, że dla ministra sprawiedliwości. Śledczy prowadzący śledztwo do tej pory nie ujawnili, kim była ta osoba. Twierdzą, że jej obecność w celi była zgodna z procedurami i osoba ta nie utrudniała oględzin”.
W liście przesłanym Jarosławowi Kaczyńskiemu Edyta Kostecka podkreśliła, że jej mąż z całą pewnością nie miał depresji i nigdy nie uwierzy w to, że Dawid Kostecki mógł się zabić. Zaznaczyła, że były sportowiec miał wielu wrogów i bał się przeniesienia do Warszawy.
Pożaliła się ponadto, że „prokuratura traktuje rodzinę i pełnomocników jako zagrożenie”, nie dając jej wglądu do akt śledztwa. W liście zapytała także, dlatego prokuratura nie zleciła badań histopatologicznych, nie zbadała możliwości użycia paralizatora i nie nakazała przeanalizować dwóch śladów ujawnionych na ciele Dawida Kosteckiego.
„Mój mąż nie był świętym człowiekiem, ale był obywatelem RP oraz dzielnym sportowcem i zasługuje na wyjaśnienie tego, kto go zabił. [..] Chcę sprawiedliwego śledztwa i traktowania mnie uczcicie. Chcę, aby sprawców śmierci mego męża, jeżeli się ich znajdzie, surowo ukarać. Tego domaga się sprawiedliwość! Tego domagam się ja i moje dzieci!” – zakończyła Edyta Kostecka.
Dawid Kostecki zmarł 2 sierpnia. Prokuratura po pierwszej sekcji zwłok uznała, że targnął się na swoje życie. Ustalono, że były pięściarz powiesił się na pętli z prześcieradła, leżąc w łóżku w areszcie śledczym na Białołęce.
Kostecki w 2011 r. został skazany na 2,5 roku więzienia za założenie i współkierowanie grupą przestępczą czerpiącą korzyści z nierządu. W 2016 r. ponownie trafił do więzienia. Tym razem za kierowanie grupą przestępczą zajmującą się m.in. legalizacją i obrotem samochodami pochodzącymi z kradzieży. Kostecki ujawnił też powiązania funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego i polityków z agencją towarzyską na Podkarpaciu, co jest znane jako „afera podkarpacka”.
Kostecki na bank nie był typem zdolnym do odebrania sobie życia:
Clonazepam może być podawany domięśniowo:
Inna wersja mówi, że jego śmierć upozorowano. – W strukturach więziennych mówi się o nasennym środku clonazepam, który zmniejsza napięcie mięśni. Prokuratura niczego nie wyklucza – czeka na wyniki toksykologii – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Clonazepam to silny lek psychotropowy stosowany w terapii stanów lękowych, depresji, bezsenności i innych zaburzeń ze strony układu nerwowego. Jego przedawkowanie może doprowadzić do senności, utraty świadomości, czy też to utraty przytomności. Co więcej, Kostecki w areszcie trafił na wrogów.
Na Białołęce przebywali i Tomasza G., którego były bokser obciążył i miał być świadkiem na jego procesie, a także Macieja M., kojarzonego z tzw. grupą mokotowską. – Wyzywano go od konfidentów, że będzie roz******, że cała Polska czeka na niego za murami – podał informator „Rzeczpospolitej”. Według ustaleń dziennikarzy Kostecki miał należeć również do subkultury więziennej i grypsował, ale gdy odbywał karę w Lublinie został pozbawiony przynależności do tej grupy. A gdy w innym zakładzie karnym znów zaczął grypsować, naraził się na gniew środowiska kryminalnego.
https://web.archive.org/web/20190822144654/https://sport.se.pl/sporty-walki/boks/dawid-kostecki-przed-smiercia-dostal-silny-lek-nasenny-nowe-doniesienia-szokuja-aa-EFNG-5epE-32LA.html
Prokuratura tuszująca sprawę (wersja o komarze-wampirze, który pokąsał szyję Kosteckiego):
To nietypowy sposób popełnienia samobójstwa, powieszenia się w pozycji leżącej – przyznał były szef więziennictwa Paweł Moczydłowski, wyliczając swoje wątpliwości dotyczące śmierci Dawida Kosteckiego w celi warszawskiego aresztu. Zademonstrował w programie „Polityka na Ostro”, jak to samobójstwo musiałoby wyglądać. Podkreślił, że współwięźniowie „czuliby tę pracę, jego rzucanie się”.
– Jest takie przysłowie, że na złodzieju czapka gore. I w tym momencie szuka się tematów zastępczych i polityki, w momencie, jak jesteśmy przed olbrzymim kryzysem wymiaru sprawiedliwości – odparł mecenas Jacek Dubois, pełnomocnik rodziny pięściarza Dawida Kosteckiego, który miał popełnić samobójstwo w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka.
„Mamy pełen opór prokuratury, żeby tę sprawę wyjaśnić”
Kiedy dziennikarka zauważyła, że polityk Zjednoczonej Prawicy (Kamil Bortniczuk – Porozumienie, klub PiS – red.) mówił, że sprawy są nieporównywalne – śmierci Dawida Kosteckiego i serii samobójstw osób skazanych za zabójstwo Krzysztofa Olewnika, Dubois oparł: – Myślę, że ta jest dużo bardziej bulwersująca. Tutaj mamy pełen opór prokuratury, żeby tę sprawę wyjaśnić.
Mecenas przypomniał, że przed laty sprawa (samobójstwa w więzieniu Roberta Pazika, jednego z zabójców Krzysztofa Olewnika) została wyjaśniona, a osoby zajmujące w wymiarze sprawiedliwości najwyższe stanowiska poniosły odpowiedzialność polityczną (ówczesny szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski podał się do dymisji).– To, co opowiadają przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, to powoduje dreszcz przerażenia co do wiedzy. O jakim komarze (który miał pozostawić na szyi Dawida Kosteckiego ślady po ukąszeniach) ten człowiek – mówię o rzeczniku prokuratury (Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga) – opowiadał. Przecież komar to jest parę mikronów, a w opisie sekcji mamy otarcia wielkości milimetra, półtora – podkreślał Dubois. – To przestaje już być w kategoriach rozumu. Ta sprawa jest prowadzona poniżej jakiejkolwiek fachowej krytyki – dodał mecenas.
Moczydłowski: proszę mi znaleźć motyw
Na inne wątpliwości wskazał Paweł Moczydłowski, drugi z gości programu. Były szef więziennictwa, zauważył, że „w tej sprawie od samego początku nikt nie zajmuje się wyjaśnieniem, podaniem motywów, dla których ten ktoś miałby to zrobić (popełnić samobójstwo – red.)
Moczydłowski wyjaśnił, że Dawid Kostecki jest poza schematem osoby, która miałaby jakiś motyw do popełnienia samobójstwa. – Ma olbrzymie wsparcie w rodzinie, ma fanów, są kręgi, dla których był popularnym pięściarzem. Perspektywa, że za rok może otrzymać warunkowe zwolnienie, zobaczy wolność, nie będzie już siedział w więzieniu. To jest perspektywa, która ma go napawać depresją? – dociekał były szef więziennictwa.– Proszę mi znaleźć motyw, dla którego miał się on rozstać z życiem – poprosił Paweł Moczydłowski.
Mecenas Dubois uzupełnił, że Kostecki miał plany na przyszłość. – Miał plany założenia szkoły bokserskiej.„Podobnego nieprofesjonalizmu w działaniu prokuratury rzadko jest możliwość zobaczenia”
Pełnomocnik rodziny pięściarza dodał, że Dawid Kostecki sygnalizował obawy, że coś się może stać, nie chciał być przeniesiony do Warszawy. – Nie boi się swoich zachowań, tylko sygnalizuje obawy wobec świata zewnętrznego – wyjaśniał.Mecenas Dubois zauważył również, że nie ma żadnej dokumentacji tego, co się w celi działo. – W aktach sprawy nie możemy się zapoznać z jedną choćby fotografią z oględzin ze znalezionego ciała. Nie ma nic! – mówił.
Zdaniem adwokata nie sprawdzono również, czy w opisany sposób można w ogóle popełnić samobójstwo. Zauważył, ze współwięźniów nie sprawdzono po znalezieniu ciała, czy np. nie mają czegoś przy sobie. – Podobnego nieprofesjonalizmu, niefrasobliwości w działaniu prokuratury rzadko jest możliwość zobaczenia – przekonywał Jacek Dubois.
Moczydłowski demonstruje, jak musiałoby wyglądać samobójstwo w pozycji leżącej
Natomiast Paweł Moczydłowski przyznał, że powieszenie się w pozycji leżącej, to nietypowy sposób popełnienia samobójstwa. Były szef więziennictwa zademonstrował w programie, jak to musiałoby wyglądać.
– Spuszcza się linę, najlepiej jak jest nierozciągliwa. Cały trik na tym polega, że zakłada się pętlę i ma się ściągnąć tak, żeby ona się zadzierzgnęła. Ale nie może się człowiek oprzeć głową o prześcieradło, o materac – pokazywał w studio były szef więziennictwa.
– On może wziąć później poręcz i się dociągać, ale oczywiście będzie „kłapać” nogami, trzepał, jeżeli będzie pozbawiony życia – dodał Moczydłowski. Zdaniem byłego szefa więziennictwa samobójca mógłby zmylić strażników więziennych, ale jego współwięźniowie musieliby „czuć tę pracę, jego rzucanie się”.Zauważył ponadto, że przygotowanie takiego nietypowego targnięcia się na swoje życie musiało być dobrze zaplanowane. – Raczej bym się obwiesił w Rzeszowie (gdzie odbywał wyrok Kostecki – red.), a nie na występach krótkich w Warszawie (gdzie Kostecki miał zeznawać jako świadek – red.).
Wersja prokuratury o samobójstwie była tak nieprawdopodobna, że samo Ministerstwo Prawdy musiało ją uwiarygadniać w telewizorni:
W tej sprawie Ministerstwo Sprawiedliwości wydało komunikat, w którym odniosło się do obu zgonów i pojawiających się wokół nich spekulacji w przestrzeni publicznej.
Jak czytamy w komunikacie, „każde samobójstwo to dramat”. „Absolutnie nie jest jednak tak, że w ostatnim czasie w polskim więziennictwie doszło pod tym względem do pogorszenia sytuacji. Wręcz przeciwnie – wskaźnik samobójstw więźniów w Polsce należy do najniższych w Europie” – zaznaczono.
…
Resort przypomina, że Prokuratura Krajowa zdementowała informacje, „jakoby Dawid Kostecki kiedykolwiek w swoich zeznaniach wskazywał, że znani politycy i urzędnicy państwowi korzystali z usług podkarpackich agencji towarzyskich”.
„Informacje podawane na ten temat przez niektóre media są nieprawdziwe. Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok mężczyzny wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że Dawid Kostecki popełnił samobójstwo” – stwierdzono.
https://web.archive.org/web/20190817000919/https://www.tvp.info/43917685/smierc-kosteckiego-i-kwietnia-w-celi-nie-wykorzystywac-do-dezinformacji-i-walki-politycznej
UPDATE 08.07.2026 r.
Tutaj widać więzienne „ukąszenie komara” w okolicach nosa:
Na szyi Kosteckiego znaleziono ślady dwóch takich „ukąszeń”:
Wątpliwości prokuratora
Kapuściński sporządził notatkę służbową z której wynika, że nie znalazł śladów obrony czy walki. Miał jednak wątpliwości, czy Kostecki popełnił samobójstwo. Sadowski z kolei przekręcił ciało na brzuch i odkrył dwa ślady na szyi. Kapuściński napisał, że „przypominają ślady powstałe w wyniku wkłucia igły”. Wspomniał w notatce o „możliwym zbrodniczym charakterze śmierci” i podejrzewał, że „Cygan” mógł zostać odurzony. Jako dowody zabezpieczył koc, prześcieradło i trzy części materaca podejrzewając, że jeśli byłemu bokserowi coś wstrzyknięto, to mogą znajdować się tam ślady. Sekcję zwłok przeprowadziła dr Agnieszka Dąbkowska z Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Jak podaje „Wyborcza”, Dąbkowska opisała w protokole dwa ślady na szyi Kosteckiego, ale ich dokładnie nie zbadała.
„Cygan” siedem lat temu jako pierwszy ujawnił relacje policjantów lokalnego CBŚ z agencjami towarzyskimi prowadzonymi przez braci Jewgienija i Aleksandra R. Jego zeznania miały wpływ na to, że w 2016 roku ten przestępczy układ rozbito. Jak przypomina „Wyborcza”, w sprawie tzw. afery podkarpackiej zeznawały jeszcze inne osoby. Dwóch świadków nie żyje, a jako oficjalne przyczyny śmierci podano samobójstwa.
Ta krótka ale treściwa analiza okoliczności związanych ze zgonem Kosteckiego, jednoznacznie odpowiada na pytanie czy PiSiory mordują tylko utwory?