Czy w nadchodzącym kryzysie w Polsce znajdzie się ktoś na miarę Grabskiego, kto ocali majątek Polaków i da odpór grabieżczym planom Izraela-USA-Niemiec?

Warto chyba przypomnieć historię tego człowieka…

W portfelach nosili miliardy, a nawet biliony marek polskich, które z godziny na godzinę stawały się jedynie bezwartościowymi kawałkami papieru. Gdy w styczniu 1924 roku inflacja w kraju sięgnęła zenitu, polska niepodległość stanęła na krawędzi finansowej przepaści. Kurs dolara przekroczył niewyobrażalne 10 miliardów marek polskich za jedną sztukę. Państwo nie miało środków na wypłaty, a gospodarka właściwie przestała istnieć. To historia Władysława Grabskiego, premiera i genialnego ekonomisty, który dokonał niemożliwego i w zaledwie kilka miesięcy zdusił potworną drożyznę, kładąc fundamenty pod polską potęgę gospodarczą. Sytuacja w kraju była dramatyczna. Ceny w sklepach rosły kilka razy dziennie, a zaufanie do pieniądza całkowicie wyparowało. Władysław Grabski obejmując urząd premiera w grudniu 1923 roku wiedział, że ma tylko jedną szansę na ratunek. Zamiast zaciągać ogromne kredyty u zagranicznych mocarstw, które uzależniłyby Polskę na pokolenia, postawił na żelazną dyscyplinę i własne zasoby. Wprowadził drastyczne oszczędności w administracji i nałożył jednorazowy podatek majątkowy na najzamożniejszych obywateli, co pozwoliło błyskawicznie wypełnić pusty skarbiec państwa. Przełom nastąpił w kwietniu 1924 roku. Grabski powołał do życia niezależny bank polski i wprowadził nową walutę polskiego złotego. Był to ruch niezwykle precyzyjny. Każdy wyemitowany banknot posiadał solidne zabezpieczenie w złocie i obcych walutach, wynoszące co najmniej 30% jego wartości. To wystarczyłoby przywrócić Polakom wiarę we własny pieniądz. W ciągu zaledwie jednego roku chaos został opanowany, a odrodzona Rzeczpospolita mogła wreszcie zacząć planować wielkie inwestycje narodowe, takie jak budowa portu w Gdyni. Władysław Grabski był postacią o nieskazitelnym charakterze. Przez cały okres sprawowania funkcji premiera i ministra skarbu odmawiał pobierania pensji, uważając, że w tak trudnych chwilach służba ojczyźnie jest najwyższym przywilejem. Mimo gigantycznych zasług po kilku latach padł ofiarą politycznych intryg i został zmuszony do odejścia z rządu. Resztę życia poświęcił pracy naukowej, do końca pilnując, by polskie finanse opierały się na twardych liczbach, a nie na politycznych obietnicach bez pokrycia. Zmarł w 1938 roku w Warszawie, pozostawiając nam w spadku złotego, który do dziś jest symbolem naszej niezależności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© 2026 Co powie Ryba? I skąd nadpływa? - Theme by WPEnjoy · Powered by WordPress