Masz dość obłudy organów ścigania i orzekania o przestępstwo? Odezwij się. Redakcja zrybom.eu opisze Twoją sprawę. Zapewniamy dyskrecję (w miarę możliwości).
W mieście, w którym jeden kradnie, a drugie chowie, chcą się pozbyć prezydenta i rady
Częstochowa szykuje się do referendum. Los prezydenta i rady w rękach mieszkańców
Już 25 października częstochowianie pójdą do urn, by zadecydować o przedterminowym odwołaniu prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i miejscowych radnych. Inicjatywa zbiega się w czasie z głośnym postępowaniem korupcyjnym, w ramach którego włodarz miasta usłyszał zarzuty. Sukces głosowania zależy od spełnienia rygorystycznych wymogów frekwencyjnych, a samo przekroczenie progu nie gwarantuje jeszcze zmiany władzy.
…
Dlaczego Rada Miasta i Krzysztof Matyjaszczyk mogą stracić stanowiska?
Gwałtowny rozwój akcji referendalnej to bezpośrednie pokłosie działań śledczych i narastającego kryzysu wokół włodarza miasta. Aktywiści wytykają jednak samorządowi znacznie więcej, podnosząc problemy słabego rozwoju aglomeracji, braku nowych inwestorów oraz wstrzymania planów budowy stadionu dla Rakowa Częstochowa. Mieszkańcy mają też żal do członków rady miasta, którzy nie doprowadzili do głosowania nad losem prezydenta w ramach własnej uchwały.
Wszystkie powyższe argumenty głośno formułują organizatorzy całego październikowego przedsięwzięcia. Skutki głosowania obejmą jednak nie tylko samego prezydenta, ale uderzą również w całą Radę Miasta, w której funkcjonują dzisiaj politycy z wielu rozmaitych ugrupowań.
Rozpisanie powszechnego głosowania wymagało od inicjatorów zgromadzenia odpowiedniej bazy podpisów mieszkańców. Zgodnie z oficjalnym raportem weryfikacyjnym, ustawowe minimum wynosiło równo 15 900 nazwisk. Spośród dostarczonych 21 678 pozycji, urzędnicy uznali za całkowicie poprawne 16 232 podpisy, co oficjalnie uruchomiło tę obywatelską procedurę.